15 49.0138 8.38624 1 0 4000 1 http://kluczdopiekna.pl 300

Diorshow mascara po tuningu. Jak oceniam nową Pump’n’Volume?

Witajcie piękne istoty.

Dziś opowiem wam o nowym Diorshow, który poruszył kosmetyczny światek – głównie przez innowacyjne opakowanie, które ma sprawiać, że tusz jest zawsze świeży, a na spiralce znajduje się zawsze odpowiednia ilość maskary.

Fakt – nikt wcześniej nie zaproponował takiego rozwiązania w tuszu: buteleczka Diora na samym środku flakonika nie jest wykonana z plastiku, tylko z miękkiej, elastycznej gumy. Wszystko po to, abyście mogły ścisnąć buteleczkę, gdy jest zakręcona i gdy tkwi w niej spiralka. Dzieki temu maskara idealnie pokryje całą spiralkę warstwą tuszu, a ten (za sprawą ucisku) będzie świeży i zagwarantuje precyzyjną aplikację – bez grudek i bez sklejania rzęs.

Pomysł zaskakujący i rzeczywiście nowatorski. Czy działa?

Myślę, że na początku (czyli przez jakiś miesiąc używania tuszu) ściskanie pojemniczka na pewno zadziała – będziecie pewne, że nakładany na rzęsy tusz jest świeży i ma odpowiednią konsystencję.

Jeśli jednak nie będziecie myły spiralki dołączonej do tuszu – wkrótce ten pomysł obróci się przeciwko wam.

Wiadomo bowiem, że tusz z upływem czasu zmienia swą konsystencję i utlenia się – w butelce delikatnie, zaś na spiralce, która częściej przebywa „poza butelką” widać to bardziej: maskara gęstnieje i często bryli się na włoskach, ponieważ najnormalniej w świcie zaczyna zasychać. Jeśli jej nie myjecie, tylko z powrotem chowacie do buteleczki, to przy każdym następnym użyciu i przy ściskaniu pojemnika grudki tuszu bardziej i głębiej osadzają się na szczoteczce. Stamtąd już tylko krok dzieli podstępne grudy od tego, by oblepić wasze rzęsy podczas następnego makijażu.

Ponieważ noszę szkła kontaktowe jestem w temacie grud na rzęsach nieco przewrażliwiona. Nieraz taka bezczelna klupa dostała mi się do oka, a nawet pod soczewkę. Podrażnienia murowane.

Innymi słowy – zamiast was „dających wcisk” maskarze to ona może dać niezły wycisk wam. Nie łudźcie się również, że dzięki ściskaniu tuszu Pump’n’Volume będzie on dłużej świeży. Niestety – każdy tusz ma określoną trwałość, czyli od 4 do 6 miesięcy, ponieważ później staje się gęsty, nieładnie maluje, zasycha, bryli się, kruszy się, GROMADZI BAKTERIE, kończy się i utlenia, przez co konsystencja utrudnia makijaż.

Wiec ściskanie maskary może i jest fajne, ale nie do końca takie rewolucyjne i praktyczne. Trzeba jednak oddać honory Pump’n’Volume: tusz ma świetna silikonową szczoteczkę, którą naprawdę dobrze się maluje, a pigmentacja jest bez zarzutu.

Poprzedni Post
Testuję: dwa olejki w sprayu od Kerastase. Który lepszy?
Następny Post
Triki urodowe, które każda dziewczyna znać powinna

0 Komentarz

Zostaw Odpowiedź