15 49.0138 8.38624 1 0 4000 1 http://kluczdopiekna.pl 300

Monsieur Big czyli „big mistake”- nowa maskara od Lancome. Moja recenzja

Cześć dziewczyny!

Spodziewałyście się tego, prawda?

Wiedziałyście, że gdy tylko pojawi się nowa maskara z wyższej półki, to natychmiast pochwycę ją w swoje łapki i przetestuję – specjalnie dla was.

Nowy tusz do rzęs Lancome o przekornej nazwie Monsieur Big zbiera dosyć pochlebne recenzje w sieci. Czy w moim teście wypadł tak samo dobrze?

Ech… Monsieur… Pan się chyba za bardzo (na wyrost) przechwala 😉

Dziewczyny niech mi Lancome wybaczy ale… nie warto. Firma ma w swojej ofercie kilka kosmetycznych perełek ( w tym mascarę Hypnose), których już nie chyba nie przeskoczy. Monsieur niestety bardziej dorównuje przeciętnej, drogeryjnej kolorówce, niż światowej klasie kosmetykom.

Zamiast tworzyć pochwalne peany na cześć Monsieur Big, opiszę po prostu, co jest z nim nie tak.

Dlaczego według mnie Lancome Monsieur Big spełnia wymogi kiepskiej maskary?

1. Spiralka, czyli rzecz najważniejsza, jest kompletnie sknocona. Prosta i toporna, WŁÓKNISTA, o cienkich włoskach. Jej 🙁 Po wyjęciu z buteleczki wygląda tak, jakby ktoś „paćnął” na nią warstwą smoły. Jest oblepiona tuszem, który ma tłustą i kleistą konsystencję. Widać ewidentnie, ze spiralka tego „nie dźwignie”.

2. Ponieważ włoski szczoteczki zdają się być przytłoczone tuszem, wiadomą sprawą jest, że rzęsy – które są o wiele bardziej delikatne i cienkie – również źle zniosą tusz Lancome. Monsieur Big to po prostu „big mistake” – już pierwsza warstwa obchodzi się z rzęsami… nie po gentlemańsku 🙂 Każda kolejna coraz bardziej skleja i po prostu jesteśmy na drodze do zafundowania sobie na oku tzw. efektu pajęczych nóżek.

3. Niektórzy nie zwracają na to uwagi, ale ja tak (zwłaszcza w kosmetykach droższych i prestiżowych) – opakowanie tuszu jest nieco tandetne, infantylne i nieprzemyślane. Różowy i połyskliwy prostokąt straszy już z daleka i wygląda niepoważnie. Sorry, Lancome: płacę – wymagam.

4. Już dawno przestałam nabierać się na stwierdzenia: rzęsy 12x grubsze … No, chyba że tak opisuje się mega grube, posklejane klupy. Wówczas rzeczywiście skłonna jestem przyznać Lancome rację. Nie sądziłam jednak, że Lancome pokusi się o takie liczbowe manipulacje.

Krótko i treściwie podsumowując: NIE.

Monsieur Big nie jest kosmetykiem przełomowym ani kultowym. Raczej nie stanie się doskonałością roku. Jeśli macie ochotę na Lancome – wybierzcie stary, dobry Hypnose.

Poprzedni Post
Moje włosy zmieniły kolor! Słów kilka o naturalnym odbarwianiu włosów
olejek do włosów Nanoil
Następny Post
Olejek do włosów Nanoil – warto! Moja recenzja

0 Komentarz

Zostaw Odpowiedź